środa, 15 sierpnia 2012

nowi lokatorzy mojej kosmetyczki 3

Ten post miał się pojawić na blogu zaraz po zakupach (czyli równo tydzień temu), ale nie zdążyłam, bo wyjechałam. Dlatego z małym opóźnieniem, ale po przetestowaniu wszystkiego, podrzucam Wam listę i opis nowości w kosmetyczce. Bez zbędnego gderania zacznę od pielęgnacji.

Szampon Schauma z masłem shea i ekstraktem z kokosów -pachnie wyśmienicie, zapach utrzymuje się na włosach ho, ho i ciut, ciut!, pięknie się pieni, jest wydajny i w zasadzie nie zauważam żadnych minusów. W Rossmanie za 500 ml zapłaciłam 7,99zł.



Odżywka z Syoss - do domu postanowiłam kupić miniaturowe opakowanie i je przetestować, nadaje włosom nieco miękkości, to na pewno. Poza tym jakichś szczególnych efektów nie widzę, ale po jej użyciu mam czyste sumienie, że jakoś o te moje włosy zadbałam. Do zdobycia w Rossmannie za 3,99zł.



Antyperspirant Isana z aloesem - ogólnie jest to jeden z najtańszych produktów jakie znalazłam, a w moim przypadku nie ani cena, ani marka nie żadnej robią różnicy. Na mnie każdy działa tak samo (kulkowe, w sztyfcie czy dezodoranty), więc postanowiłam wypróbować ten - 4,89zł. I po tygodniu testowania zauważyłam, że zostawia białe ślady na czarnych i ciemnych ubraniach (ale jeśli da mu się chwilę na wchłonięcie, to o brudzeniu nie ma już mowy).



Krem nawilżający BeBeauty z biedronki - producent zaleca nakładanie na twarz, ale nie byłabym w stanie zużyć takiej pojemności przed upływem terminu ważności, więc stosuję go na całe ciało po kąpieli jako zwykły krem czy balsam. Zapachem przypomina mi jakieś produkty dla niemowląt. I zapach utrzymuje się na ciele dość długo po aplikacji, ale po dłuższym stosowaniu odrobinę się nudzi (ok. 10-11zł).



Pomadka LauraConti CrazyCola - i jak nazwa wskazuje ma piękny colowy zapach i na szczęście nie ma żadnego smaku (bo zjadałabym ją jeszcze szybciej). Jest bardzo nawilżająca i nawet dodam, że sprawdza się u mnie lepiej nić pomadki nivea. Jest bardziej tłusta i to mi się bardzo podoba. Na 4. zdjęciu macie dokładny opis producenta, który u mnie sprawdziła się w stu procentach - w dwa, trzy dni odratowała moje spierzchnięte usta, co nie udawało sie wcześniej przez tydzień żadnym innym specyfikom. I choć po tygodniu używania (ale jestem maniaczką i nakładam ja kilkaset razy dziennie), zjadłam jej już całkiem sporo, mam zamiar kupić inny smak jak tylko ta się skończy. To zdecydowanie mój hit! Rossmann - 4,99zł.





Błyszczyk Sensique - wiśniowy, numer 06. Błyszczyk jak błyszczyk. Kupiłam go jako dopełnienie do mojego weselnego looku. Nadaje ładny połysk i w miarę się nie klei. Sprawdził się, ale szybko zjada się go z ust, bo nie tylko pachnie, ale i smakuje jak wiśnia... Osiedlowa drogeria - 6,99zł.



Błyszczyk Essence XXXLShine - no i to był mój pierwszy, nietrafiony strzał. Ładnie prezentuje się w buteleczce, ale na ustach - raczej zdecydowanie porażka - jest biały, pięknie podkreśla skórki. I jeśli ktoś ma suche, albo nieidealne usta - szczerze odradzam. Zamiast dopełniać wizerunek, skupia na sobie niepotrzebną uwagę (7,49zł).



Cień Inglot 352 matowy -pierwszy profesjonalny cień w mojej kolekcji i już wiem, że będą kolejne. Trwały (testowałam go na oku w upały i podczas wesela), na bazie trzymał się kilka(naście) godzin bez rolowania i migracji. Łatwo się aplikuje i nie osypuje. Ja kupiłam go sobie w formie wkładu do paletki magnetycznej, a paletkę magnetyczną kupię razem z kolejnym cieniem (już nie mogę się doczekać!). A ceny cieni na stoiskach Inglota wahają się od 10zł (za wkład do paletki - jak mój) do 20zł (za pojedynczy cień w kasetce) i wyżej za kilkukolorowe mozaiki.



Uff! To wszystko na dziś i dajcie znać czy próbowałyście, któreś z wyżej wymienionych kosmetyków ;)

Pozdrawiam ;***

12 komentarzy:

  1. Schauma robi jak dla mnie jedne z najgorszych szamponów. Włosy po tym Twoim miałam suche, a skóra głowy swędziała. W ogóle dostałam jakiejś dziwnej alergii na drogeryjne szampony, ŻADEN mi nie odpowiada, no może z wyjątkiem hipoalergicznego Białego Jelenia z bawełną, którego teraz używam. Ale też nie jestem z niego w 100% zadowolona, chyba będę musiała poczytać blogi włosomaniaczek.

    Zachęciłaś mnie do kupna tej pomadki o smaku coli.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam ten błyszczyk XXXL Shine- straszne gówno :D
    Zamierzam się na jakiś cień z Inglota, widzę, że warto :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, cienie są warte swojej ceny - polecam ;)

      Usuń
  3. Ogolnie kosmetyki Inglota sa bardzo dobre, jeszcze na zadnym sie nie zawiodlam.
    Lubie czytac takie posty kosmetyczne, bo zawsze mozna przeczytac recenzje jakiegos kosmetyku przed kupnem lub dowiedziec sie o jakims nowym ;) mam nadzieje ze bedzie wiecej takich postow.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że Ci się podoba. staram się co jakiś czas dodawać takie posty. postaram się może również o notki dot. jednego kosmetyku, ale z dokładniejszym opisem ;)

      Usuń
  4. jaka jest pojemność tej odżywki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tej małej 50 ml, a pełnowymiarowe opakowanie - 500ml ;)

      Usuń
  5. wąchałam dzisiaj w rossmanie ten szampon kokosowy. śmierdzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, no co kto lubi ;) ja go uwielbiam! ;)

      Usuń
  6. tę pomadkę miałam kupić jakiś czas temu, ale pomyślałam że będzie tylko pachnieć a pielęgnować słabo ;) ale skoro mówisz że idealna to chyba się skuszę ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam polecam polecam ! pachnie i działa. w moim wypadku sprawdziła się doskonale ;)

      Usuń

Niepodpisane komentarze nie będą moderowane. Chcesz wyrazić tu swoją opinię? Ok, ale podpisz się pod swoimi słowami ;)