sobota, 16 lutego 2013

zakupy zbiorcze

Dzisiaj mam dla Was post z kilkoma nowościami w szafie i kosmetyczce. Chciałam pokazać to wszystko już dawno, ale ciągle nie było czasu. Wreszcie trochę go znalazłam. Co prawda nie uwzględniam tu kilku rzeczy, które zostawiłam w Szczecinie, ale zacznijmy...

...od szafy. Jeszcze na wyprzedażach (bo te się pewnie już skończyły) udało mi się kupić marynarkę. Na początku szukałam klasycznej, raczej ciemnej, ale w moje ręce wpadła ta z H&M, za którą zapłaciłam 60zł ze 160 (o ile dobrze pamiętam). I uważam, że to były dobrze wydane pieniądze.


O ile marynarkę kupiłam już miesiąc temu, to poniższa koszulka jest dzisiejszym lumpexowym łupem za około 2 zł. Z jednej strony, to były dość spontaniczne zakupy, ale z drugiej miałam nadzieję, że jednak znajdę kilka ciekawych ciuchów - skończyło się na jednym t-shirtcie ;))


Z przecen w H&M wyniosłam jeszcze koturny, ale o nich opowiem raczej na wiosnę. I wtedy pokażę je w konkretnych stylizacjach tak jak powyższe rzeczy ;))

W ostatnim czasie to raczej moja kosmetyczka zyskała więcej na wyposażeniu niż szafa. Więc przejdźmy do pielęgnacji: w końcu, po wielu rekomendacjach, kupiłam olejek rycynowy. O jego właściwościach chyba nie muszę się rozpisywać. Postanowiłam zatroszczyć się wreszcie o moje rzęsy, ponieważ od kilku lat namiętnie je maluję, a wieczorami trę je wacikami przez co zdecydowanie tracą na kondycji i liczebności. Od około tygodnia codziennie wieczorem nakładam niewielka ilość olejku na rzęsy i zmywam rano pozostałości. Aby nie przesadzić z produktem, do aplikacji na rzęsy, używam szczoteczki po zużytej maskarze. Na razie efektów nie widzę, ale do takich eksperymentów potrzeba czasu i systematyczności ;)




Dalej, korzystając z promo w biedronce kupiłam żele pod prysznic 2 za 10,99zł. Wybrałam mango&makadamia, ponieważ jeszcze go nie miałam, a drugi (limonkowy) przygarnęła sobie mama. Po pierwszym użyciu pachniał mi strasznie chemicznie, później było lepiej. Aczkolwiek wolę czekoladę&pomarańczę, malinę albo śliwkę&syrop klonowy... Ten jest zdecydowanie mniej słodki.


Kontynuując biedronkowe szaleństwo... Kupiłam sobie też masło do ciała, bo w domu zostały mi same resztki. Zdecydowanie polecam te masła dla osób, które lubią czuć, że mają nawilżone ciało. Jeśli preferujecie szybko wchłaniające się produkty to to raczej nie będzie coś dla Was. Ale ja na przykład uwielbiam po kąpieli posmarować się tym masłem wskoczyć pod kołdrę i rano czuć jeszcze na ciele, że jest solidnie nawilżone. Jeśli chodzi o zapach najbardziej podobało mi się pomarańczowe, ale czekoladowe i poniższe migdałowe też są bardzo okej. Co do ich właściwości ujędrniających, wygładzających czy jakichkolwiek innych - nie zauważyłam raczej żadnych zmian, ale swoją drogą, wcale ich nie oczekiwałam, ale masła polecam.


Skończył mi się również płyn do demakijażu więc kupiłam zamiennik. Zdecydowałam się na mleczko z garniera za niecałe 9 zł. Ładnie pachnie i na razie tyle na jego temat. Będę testować.



Czas na kolejny zakup sprzed miesiąca, który zaburzył całą moją filozofię makijażową - 'pudrom, podkładom etc. mówię: nie!'. Postanowiłam jednak wypróbować krem BB, który (jak podkreślało już milion osób) koło prawdziwego azjatyckiego kremu BB nawet nigdy nie stał. Mimo wszystko jak na moje wymagania i potrzeby sprawdza się całkiem przyzwoicie. Zacznę od tego, że kupiłam go na promocji w Rossmannie za 14,99zł (i właśnie dlatego go kupiłam), jego cena regularna to 19,99zł. Z dostępnych kolorów light i medium, wybrałam ten pierwszy.
Zacznę może od tego co obiecuje producent: 
1) nawilżenie 24h - no nie wiem... ja myję twarz co najmniej dwa razy dziennie, więc żadną siłą krem się nie utrzyma się na niej tyle czasu. Ale efekt nawilżenia czuję na skórze, zdecydowanie jej nie przesusza. 
2) wyrównuje koloryt - tak. Z wyrównaniem kolorytu mojej skóry radzi sobie spokojnie, zwłaszcza, że nie mam z tym problemów. U osób z przebarwieniami, naczynkami itp na pewno sobie nie poradzi. 
3) usuwa niedoskonałości - no dobra, nie za bardzo wiem co miałby usuwać, więc pomijam ten punkt.
 4) rozświetla - faktycznie, skóra wygląda świeżo. Ale staram się zmatowić strefę T pudrem, żeby nie rozświetlać się za bardzo. 
5) ochrona UVA/UVB - wierzę na słowo, nic więcej mi nie pozostaje. 
Podsumowując: mi zależy na wyrównanym kolorycie i nawilżonej skórze, a to krem wg mnie zapewnia. Mam wątpliwości co do utrzymywania się na skórze, ale ja też nie jestem tu bez winy, bo w ciągu dnia często macam się po twarzy... Ogólnie jestem zadowolona. I dodam, że nie używam go codziennie, bo nie codziennie mam czas.



I na koniec dzisiejszy zakup - szminka Miss Sporty w kolorze 054 Read My Lips. Swoje kroki skierowałam do Rossmanna po kolejna szminkę z Rimmela z kolekcji Kate Moss (od czwartku są objęte promocją i można je kupić za niecałe 15zł), ale po dłuższym zastanowieniu zdecydowałam się na kolor z Miss Sporty. Miałam już okazję testować jedną z tych szminek i byłam zaskoczona ich trwałością. Nie straszne im jedzenie, picie, mówienie... Są praktycznie nie do zdarcia. Testowałam mój nowy nabytek dzisiaj pół dnia i nie zawiodłam się. Zjadłam trochę szminki z obiadem, ale poza tym została na moich ustach kilka ładnych godzin znikała z nich stopniowo, tak, że wieczorem mogłam jeszcze spokojnie wyjść do ludzi bez poprawek. Jestem bardzo zadowolona z tego zakupu, zwłaszcza, że wydałam na nią jedyne 9,45zł. Polecam!



a tak prezentuje się na ustach ;))


Pozdrawiam ;***

17 komentarzy:

  1. świetne zakupy!! marynarka i ta bluzeczka przepiękne :)
    a ostatnie zdjęcie- cudo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ale masz duże oczy i usta, pozazdrościć ♥
    koszula ma boski wzór ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękóweczka ;)) strasznie mi miło ;)

      Usuń
  3. chciałabym zobaczyc bluzkę w całosci, wygląda na fajną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bluzka będzie w jakimś poście niedługo, także na pewno ją w całości zobaczysz ;))

      Usuń
  4. bluzka świetna! kiedyś używałam olejku rycynowego ale bardziej o 'kondycję' moich rzęs zadbała odżywka L'biotica niż on;) też planuję zakup swojego pierwszego kremu BB:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Co do marynarki nie jestem przekonana, zdecydowanie bardziej podobają mi się klasyczne.
    Kolor szminki? Idealny. Sama ostatnio zastanawiałam się nad zakupem, albowiem też słyszałam wiele dobrego o tych z Miss Sporty. Strzał w dziesiątkę.
    Do tego muszę przyznać, że zmieniłaś się trochę na twarzy. Schudłaś? Oczywiście wyglądasz jak najbardziej na plus.

    pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może jeśli zobaczysz ją w całości bardziej przypadnie Ci do gustu.
      dziękuję. też się do niej przekonuję coraz bardziej, zwłaszcza, że muszę uważać z dobieraniem koloru, a ten ładnie mi `gra`.
      wydaje mi się, że po Ewce trochę `zbiłam` ciało i nie wyglądam tak rozlaźle (jest takie słowo?)... ale słyszę ostatnio od wielu osób, że schudłam więc może coś w tym jest. nie mam wagi więc nie mogę tego ocenić ;)
      pozdrawiam ;))

      Usuń
  6. Dajajajajanenenejananan17 lutego 2013 13:42

    ale ta szminka jest oczoje**na;D <3

    OdpowiedzUsuń
  7. nie powinnaś malować ust takim kolorem bo je powiększasz i wyglądają TRAGICZNIE.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wg mnie jest okej. poza tym kobiety zazwyczaj chciałby mieć duże usta, ja je mam więc podkreślam ;)

      Usuń
  8. Te żele mają piękne zapachy ;p

    OdpowiedzUsuń
  9. 1. "Czas na kolejny zakup sprzed miesiąca, który zaburzył całą moją filozofię makijażową" - a masz jakąkolwiek inną filozofię?
    2. Rzęs przy demakijażu się nie trze, tylko przykłada wacik nasączony preparatem do demakijażu i czeka, aż tusz się rozpuści, Boże!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. mam. filozofię życia
      2. Boże! nie trę rzęs dosłownie. przykładam wacik, czekam, a później przecieram delikatnie. kolokwializm jest Ci znany?

      Usuń
  10. Jeśli chodzi o BB kremy, które proponują firmy typu garnier, nivea itp...
    Cena może i jest atrakcyjna, bo zazwyczaj nizsza od ceny tradycyjnego podkladu, ale efekt ŻENUJĄCY !! W przypadku zakupu BB kremu zalecam jednak kierowanie się ceną min. 70-80 zł. Nazywanie tego szajsu BB kremem to tylko wprowadzenie w bląd konsumenta!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się z Tobą, z resztą zaznaczyłam we wpisie, że nie jest to krem BB z prawdziwego zdarzenia, ale uważam, że potrafi sprostać moim wymaganiom (bardzo małym w tym zakresie), więc nie mam mu wiele do zarzucenia. zwłaszcza, że używam go raz na tydzień/dwa, nie codziennie.
      na zapchanej i uraczonej milionem pryszczy cerze by sobie nie poradził, ale ja naprawdę nie mam co ukrywać, więc dla własnego kaprysu ewidentnie wystarcza mi efekt jaki daje.
      i spokojnie, nie ma co się unosić, pozdrawiam ;))

      Usuń

Niepodpisane komentarze nie będą moderowane. Chcesz wyrazić tu swoją opinię? Ok, ale podpisz się pod swoimi słowami ;)